Zapraszam na Facebook

1074114622_gal_palmisko.jpg 

Sirocco-TUR Karawanseraj
Ul. Konarskiego 87
01-355 Warszawa
tel/fax 22/665-38-59
bpsirocco@gmail.com

NIP:527-000-30-86
Konto: Pekao S.A.
41124020341111001000685385

www.krajearabskie.prv.pl

Konsultanci online
Gadu-Gadu:

Gaja

 
Ważne linki
Last minute
Katalog ofert
Wycieczki objazdowe
Oasis Tours
Wynajem Autokarów - policz sam
 
Dodatkowe informacje
Wycieczki fakultatywne
Nurkowanie
Wynajem aut
Golf
Fitness
Odnowa biologiczna
All inclusive
Prestige hotele
 
Logowanie
 
 
 

Krym inaczej, czyli delfinoterapia

Od dawna marzyłam o kontakcie z delfinami, takim bezpośrednim, z pływaniem, rozmową, dotykaniem. Te sympatyczne zwierzaki spotykałam już na Wyspach Kanaryjskich, nurkowałam z nimi w Zatoce Akaba, w Izraelu, lecz ciągle czułam niedosyt. Fascynowało mnie Centrum Tęczowego Delfina (Rainbow Dolphin Center), gdzie kobiety mogą rodzić w obecności i asyście delfinów-położnych. Podziwiałam organizację DEC- Dolphin Energy Club, czyli Klubu Energii Delfinów, w którym leczenie polega na nawiązaniu kontaktu z własnym delfinem. Wielką fascynatką amerykańskiego naukowca dr Dave'a Nathansona, który osiągnął wspaniałe rezultaty wykorzystując delfiny do leczenia ludzi, jest Ludmiła Łukina, pediatra, stosująca delfinoterapię w bazie wojskowej koło Sewastopola. I to właśnie tam postanowiłam dotrzeć, by na własne oczy zobaczyć fenomen działalności terapeutycznej z udziałem tych niezwykłych stworzeń, wyjątkowo inteligentnych, lecz co najważniejsze pogodnych, ufnych i ciągle uśmiechniętych.

Z dnia na dzień decyduję się na podróż na Krym, kupuję bilet na pociąg relacji Warszawa- Symferopol i po trzech dniach jestem w okolicach Sewastopola, miasta jeszcze do niedawna zamkniętego dla turystów. Nie mając żadnego adresu, kontaktu, kieruję pierwsze kroki do delfinarium w Sewastopolu, by stopniowo realizować wytyczony cel. W biurze skierowali mnie do trenerek delfinów i to one pozwoliły mi na kąpiel w basenie. Głęboko przeżywam pierwszy kontakt, jestem oszołomiona bezpośrednim obcowaniem z delfinicą Żenią. Pozyskanie jej akceptacji nie da się z niczym porównać, czuję tylko wielką radość, chociaż łzy ściekają mi po policzkach. Decyduję się na wejście do basenu, butlonosy podpływa do mnie, chwytam za płetwy grzbietowe i płynę. Niesamowite uczucie. Rozkoszuję się dotykiem skóry miękkiej jak aksamit, nurkuję, karmię Żeńkę rybkami i czuję niesłychany przypływ energii, radości. Rozmawiam z nią i patrzę w ten ufny, uśmiechnięty pyszczek. I już wiem, że jutro też tutaj wrócę.

Następnego dnia Żenia wita mnie, jak dobrą znajomą, obcałowywuje, przytula się i nie odstępuje mnie na krok. Pozwalam sobie na więcej czułości, dotykam języka, jaki delikatny, ostrych zębów, przewracam ją brzuchem do góry i masuję. Sprawia jej to przyjemność, bo z zadowoleniem ciągnie mnie po całym basenie, ciągle szczerząc te swoje białe ząbki. Ile ufności i łagodności jest w tych tajemniczych zwierzakach, żyjących na naszej planecie od 50 milionów lat, wyjątkowo inteligentnych, mających mózgi pod wieloma względami bardziej skomplikowane od ludzkiego. Cóż, jeśli posiadany przez nie sonar działa niczym radar albo promienie Roentgena, rozpoznając przeszkody i inne obiekty, poznając ich budowę. Podobno w ten sposób rozpoznają też ogniska zapalne w organizmach swych towarzyszy - także ludzi. Od dawna wiadomo też, że pływanie z delfinami nie tylko relaksuje i wzmacnia układ odpornościowy, lecz wywiera przede wszystkim pozytywny wpływ na chorych, ich system nerwowy, a także stan umysłu.

Podczas następnej wizyty u Żeni poznaję sympatycznego płetwonurka Wołodię, który daje mi wskazówki, jak dotrzeć do wojskowej bazy, w której mieści się jedyny w Europie ośrodek delfinoterapii, prowadzony przez jego znajomą Ludmiłę Nikolajewnę Łukinę. Znów pływam, nurkuję i oglądam w delfinarium występy foczek i delfinów, a nawet małej Zoji, córeczki Żeni.

Marszrutką (czyli minubusem), dalej piechotą przez pola i łąki, docieram do bazy wojskowej na cyplu Półwyspu Kozaczego. Wcale nie tak łatwo dostać się do środka, wszędzie pełno mundurowych, wojskowe okręty, lecz wiem, że muszę dotrzeć do celu i poznać słynną w całym świecie panią doktor Łukinę. To właśnie w tym miejscu szkolono i wykorzystywano delfiny do celów militarnych. Ich zadaniem było zlokalizowanie obcych min, a następnie podczepienie detonatora (podobno także podkładanie własnych min). Po upadku ZSRR pojawił się problem, co zrobić z oswojonymi delfinami-żołnierzami, które nie potrafiły już żyć na wolności. Ludmiła Łukina postanowiła założyć ośrodek naukowo-badawczy, wykorzystując właściwości terapeutyczne delfinów pozwalające pokonać wiele chorób i dolegliwości psychosomatycznych. Wiadomo, że wspólne pływanie pomaga ludziom z takimi symptomami, jak zespół Downa, autyzm, kłopoty z koncentracją, nerwice, dystrofia mięśniowa, a nawet uszkodzenia kręgosłupa.

Do bazy przyjeżdża pani doktor, lecz czekają już na nią mali pacjenci, więc rozmowa przebiega w szybkim tempie. Otrzymuję propozycję uczestniczenia we wstępnym badaniu małej Ani, pacjentki z Moskwy, która ponad pół roku czekała na miejsce w ośrodku. Dziecko zostaje podłączone do komputera i na monitorze pokazuje się wykres pracy serca zamieniony w nuty muzyczne. Pani doktor opowiada o swojej pracy, o delfinach, które nie leczą, lecz pomagają, bo są wspaniałymi terapeutami, bowiem reagują na świat w sposób zbliżony do reakcji małego dziecka, więc dzięki temu osiąga się świetne wyniki w leczeniu dzieci właśnie w wieku przedszkolnym. Najbardziej niezwykła jest możliwość leczenia za pomocą ultradźwięków, bowiem delfin wyposażony jest przez naturę w echo lokator, czyli odpowiednik radaru i sam potrafi skupić sygnał na chorym pacjencie, dzięki czemu stymuluje chore komórki do powrotu do normalnego funkcjonowania. To właśnie tutaj w sewastopolskim ośrodku prowadzono obserwację biopola, które jest bardzo silne u delfina, natomiast słabe u chorego dziecka. Podczas seansów terapeutycznych dochodzi do wyrównywania się potencjałów, jakby delfin oddawał swoją energię. Po wstępnej konsultacji następuje diagnostyka, 5-10 seansów w boksach w morzu z delfinami, fitoterapia i testowanie.

W ośrodku podkreśla się przede wszystkim psychoterapeutyczną funkcję obcowania z delfinami i chociaż jest to jednostka badawcza, to jednak przyjmuje pacjentów z całego świata. Zimą trwają zapisy oraz przetwarzanie danych, latem przyjeżdżają do Sewastopola dzieci na 14 dniowe turnusy. W ośrodku spotykam 9-letniego Krzysia z Czeladzi, który uczestniczy już w trzecim seansie. Rodzina z Polski ma ogromną nadzieję, że chory chłopak wyzdrowieje, więc pokonała trud przyjazdu na Krym. Podczas leczenia bardzo istotny jest bezpośredni kontakt pacjenta z delfinem, wspólne pływanie, dotykanie, gry. Delfin ma zdolność inspirowania dzieci, daje im poczucie radości, a rodzicom nadzieję na wyleczenie.

Między seansami dzieci czekają na plaży wśród okrętów wojskowych. Dosyć długo pływam wzdłuż boksów z delfinami i słucham ich głosów. Pod wodą odbieram nieznane mi sygnały, jakieś trzaski lub wycie, biegnące nie przez uszy, lecz bezpośrednio do mózgu. Gdy czytałam, że delfiny (i inne walenie) mają swój język, swoje pieśni, nie rozumiałam tego. Czuję teraz wielką radość, przeżywam coś, czego nie potrafię oddać słowami. Ogromne wrażenie wywarł na mnie kontakt z delfinami, bowiem te zagadkowe stworzenia obdarzone są niesamowitym urokiem, wdziękiem oraz dobrocią.

Cieszę się i jestem całkowicie usatysfakcjonowana, że udało mi się dotrzeć do wojskowej bazy, uczestniczyć w badaniach i - co najważniejsze - pływać z delfinami, zaprzyjaźnić się z nimi. Wyjazd ten całkowicie spełnił moje oczekiwania, nadal czuję niesłychany przypływ energii i marzę teraz o jednym, by ten wyjazd przyczynił się choć trochę do rozpropagowania idei delfinoterapii i do wyleczenia, chociaż jednego polskiego dziecka. Składam serdeczne podziękowania przede wszystkim Pani Ludmile Łukinie za miłe przyjęcie i poświęcony czas, Wołodii za cenne wskazówki, trenerce Ałłi za cierpliwość i tym wszystkim, którzy umilali mi pobyt na Krymie.

Specjalne podziękowania dla delfinicy Żeni, jej rodziny i pozostałych delfinów.

 
Do Afryki
Egipt ...
Egipt: od Kairu do Kairu
od 835 USD na 365 dni
Tunezja ...
Starożytne kościoły w Africa Vetu
od 1759 PLN na 365 dni
Maroko ...
Kurs języka arabskiego, Rabat, Maroko, od 18 lat (MAR01)
od 1012 PLN na 6 dni
Etiopia ...
Etiopia - Addis Abeba
od 2111 USD na 365 dni
Kenia ...
Kenia - kraj Safari i Misji - 12 dni
od 1500 EUR na 365 dni
 
Linki: index